sobota, 26 kwietnia 2014

Cz. 1

- Roy rusz dupę.  - popędzała mnie mama z uśmiechem na twarzy, kiedy próbowałam jako tak ogarnąć włosy. Jeśli ich nie wyprostuję, nijak nie chcą się ułożyć.
- To nie jest śmieszne, nie dość, że muszę iść w spódnicy to jeszcze w szpilkach bo nie doszły moje baleriny. 
- nie marudź, śniadanie masz na stole, i jedź, bo się spóźnisz. Po rozpoczęciu, przyjedziemy z tatą, przywieźć twoje rzeczy na stancje. 37 km to za dużo abyś dojeżdżała do szkoły. 
- No wiem wiem, już mi mówiłaś , a co z współlokatorką ? 
- Wprowadziła się tam dwa dni temu. Wygląda na sympatyczną dogadacie się. 
- Mi obojętnie, byle by po sobie sprzątała. dobrze wiesz, że jestem jak tata. Lubię samotność.  
 *** 
Podroż busem i Mpk trwała około godziny. Mama ma racje, dojeżdżanie jest męczące ... 
-Głupie szpilki! - powiedziałam sama do siebie potykając się o nierówny chodnik. 
- Widzę masz podobny problem. - powiedziała rudowłosa dziewczyna poprawiająca pasek od mega wysokich koturn. Wyglądała jak modelka. Tylko była ode mnie niższa. Jasna cera i jej zielono-niebieskie oczy, otoczone dużą ilością lekko wy tuszowanych rzęs, sprawiały, że wyglądała naturalnie. Nie potrzebny był jej żaden makijaż. 
- YY.. Najwyraźniej. Jestem Ro... yyy Weronika, ale mówią mi Roy. 
- Alka. Czemu Roy ? 
- Od 3 roku życia mieszkałam w Londynie tam zaczęli mówić do mnie Roy, tak się przyjęło. Do Polski przeprowadziłam się 2 tyg temu. 
- Wow. Ale masa, pewnie zajebiście mieszkać w Londynie, byłam tam na kilka dni. jechaliśmy przejazdem do Loret de Mare.... Tak właściwie która klasa jesteś ? ja teraz w pierwszej. nawet nie wiem, dlaczego wybrałam sportową.
- Wygląda na to, że będziemy chodzić razem do klasy :)
- To chodźmy szybciej bo się spóźnimy.  - złapała mnie za nadgarstek i ciągnęła do póki na coś nie wpadłam... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz