środa, 30 kwietnia 2014

Cz. 3

- Nigdy więcej zwiedzania wszystkiego na raz, nogi mi odpadają. - Powiedziałam do Pauli ściągając moje ulubione czarne trampki z czerwonym serduszkiem, które wyszyłam podczas wakacji spędzonych w Hiszpanii z Savanną.
- Haha, niedługo powtórka. Mam straszne lekcje. Dwa polskie zaraz później dwie matematyki... W sumie cztery lekcje których nie lubię..
- Ja zaczynam wuefami. Pobiegam trochę... Wiesz może, gdzie jest dobry klub lekkoatletyczny ?
- Jest Start, trenowałam tam kiedyś, dopóki nie naderwałam dwugłowego uda.. Teraz gram w TPS w siatkówkę.
- Ja nie umiem grać w siatkę, ale lubię. Zrobię kanapki, z czym chcesz ?
- Z czymkolwiek, Jadam wszystko.

*4 miesiące później*

- Alicja Ty mały Rudzielcu! - powiedziałam, do przyjaciółki, by przestała mnie łaskotać. 
- To chodź szybciej, bo się spóźnimy na wuef. - powiedziała podchodząc pod salę gimnastyczną i ściągając bluzę. Była u brana w żółtą "klasową" koszulkę, cała nasza klasa takie miała. z tyłu znajdował się czarny numer z dziennika a nad nim, nickname lub nazwisko. 
Nasza sala gimnastyczna była wystarczająco duża by pomieścić dwie klasy. Nad wejściem głównym był balkonik inaczej zwany trybunami. Nie było tam żadnych ławek tylko pusty korytarz i szatnie. 
- Roy Jakiś chłopak się na Ciebie patrzy - Alicja powiedziała mi to tak, aby nikt nie usłyszał. Rozejrzałam się po całym balkoniku, i rzeczywiście, mój wzrok skrzyżował się z szatynem o jasnych oczach. Gdzieś go już widziałam. 
- Weronika, Alicja. Jutro jesteście szkolnymi dyżurnymi, ubierzcie się ładnie. - Z rozmyślań, wyrwał mnie wychowawca 
- To znaczy jak ?
- Nie tak jak byś chciała. Ma być spódniczka bądź sukienka, tu już sama zdecydujesz. i trampek nie nakładaj. 
- Yh.. 

***
O 7.00 w szkole, no ładnie, głupi dyżur. Jeszcze te sukienki spódniczki.. Nienawidzę. 
- Roy ogar. Ta grupa przechodzi obok nas już 4 raz.! 
- Może szukają sali.. 
- Nie wyglądają na pierwszą klasę... 
- Cześć, Wilewski prosił o dziennik. - powiedział jakiś chłopak. Dość wysoki czarne włosy i ciemne oczy, zaliczał się do tych ładnych, ale jednak niekoniecznie mi się podobał. 
- Ty idź po dziennik, ja idę ogarnąć fryzurę - Powiedziała Alka z wrednym uśmieszkiem.. 
Wracając na miejsce dyżurnych, zobaczyłam że w zeszycie który przeznaczyłam na rysunki widnieje czyjś numer telefonu z podpisem 'zadzwoń' 
- Masz fana. A tamta grupka przechodzi obok nas już po raz setny - Ruda miała dziś wyjątkowo dobry humor. Zignorowałam gadkę o fanie a zaczęłam myśleć o niebieskich migdałach. Wyłączyłam się całkowicie... 
------------------------------------------
Witajcie Kochani, 
Jeśli ktoś mnie czyta :P
To mój pierwszy blog, więc chętnie poczytam jakąś krytykę w komentarzach, co wam nie pasuje i co poprawić ? 
Niedługo kolejny rozdział :> 


wtorek, 29 kwietnia 2014

Cz. 2

- Ałć. Co za chujowy dzień!  - Powiedziałam sama do siebie podnosząc się z ziemi. Alicja już dawno pobiegła na rozpoczęcie.
- Przepraszam, ja nie chciałem.. - Wtedy zauważyłam ową przyczynę mojego upadku. Był to chłopak, na oko w moim wieku, ubrany w białą koszulę i szare spodnie od garnituru. W ręku trzymał pokrowiec z gitarą.
- Nie szkodzi, też byłam nie uważna.
- Jestem Marcin. a ty ?
- Weronika, ale mówią mi Roy.
- Milo mi. - Po czy schylił się i podniósł słuchawki które mi wypadły podczas upadku. - chodź bo się spóźnisz. Jak to możliwe, że nie widziałem cię wcześniej w tej szkole ?
- Dopiero zaczełam do niej chodzić. Jestem w 1 LO a ty ?
- 4 technikum. Niedługo mnie tu nie będzie. Moja dziewczyna nie jest zachwycona z tego powodu...
Ale nie ma o czym mówić, chodźmy już. - powiedział i moim oczom ukazał się rząd białych zębów. Miał bardzo ładny uśmiech.

 *** 

- Przepraszam zgubiłam się. - wbiegłam do klasy.Kilka dziewczyn już zaczeło się smiać ze mnie pod nosem. Zignorowałam to. Alicja zaczeła dawać mi znaki że jest koło niej wolne miejsce. Nie zastanawiałam się długo.
- Dziś jeszcze możesz się spóźnić. - Powiedział jak się zdaje mój wychowawca. Teraz wstań i się przedstaw. Zaczniemy od spóźnionych.
- Jestem Weronika Kamińska.... Urodziłam się w Polsce w Lublinie.... Podstawówkę i Gimnazjum spędziłam w Londynie.. - mówiąc te wszystkie zdania, trzęsły mi się ręce. Nienawidzę mówić publicznie.
 - I co nam jeszcze powiesz ?
- A to co powiedziałam nie wystarczy ?   - odpowiedziałam  odważniej, nie wiem co mi się stało. przestałam się bać.
- Nie, nie wystarczy. Chodziło mi o informacje co trenujesz ?
- Trenuję lekkoatletykę. Dokładnie skok wzwyż. Chwilowo, nie ćwiczę, bo jestem po przeprowadzce i nie znalazłam jeszcze klubu.
- Dobrze. Możesz usiąść, lecimy po kolei...

*** 

Jadąc zobaczyć moją stancję, i poznać współlokatorkę. Myślałam tylko i wyłącznie o szkole. Dlaczego tak wcześnie muszę iść do szkoły. 7.30 i siedem lekcji ? No jaaa......
- jesteśmy, my nie będziemy wchodzić. Rzeczy w bagażniku, resztę już zanieśliśmy. 10 piętro mieszkanie 140. Paulina powinna już być na miejscu. Jest w twoim wieku. W Kopercie masz pieniądze na najbliższy tydzień. Kup najpotrzebniejsze rzeczy. Powodzenia jutro.

*chwilę później* 

Ciężki ten karton. ale już jestem na miejscu.. pomyślałam i zorientowałam się że ktoś się na mnie patrzy. 3 mężczyzn niewiele starszych ode mnie. tak na oko 23 lata. 
- Patrz jaka dupa. -  Powiedział jeden do pozostałych. Dopiero teraz zorientowałam się, że są pijani.
Szybko znalazłam klucze i otworzyłam mieszkanie. 
- Cześć, ty jesteś Weronika czy włamałaś mi się na stancję ? - Powiedziała rozbawiona, brunetka, w moim wzroście o czarnych oczach lekko przysłoniętych poczochraną grzywką. 
- Tak, jestem Weronika. Ale mów mi Roy.  
- Miło mi, ja jestem Paulina. Ciebie też zaczepili ? Odpuszczą niedługo. Gotuję makaron z sosem. Zjemy i idziemy na miasto. Pewnie nie znasz Lublina. Oprowadzę Cię, Połazimy... 

sobota, 26 kwietnia 2014

Cz. 1

- Roy rusz dupę.  - popędzała mnie mama z uśmiechem na twarzy, kiedy próbowałam jako tak ogarnąć włosy. Jeśli ich nie wyprostuję, nijak nie chcą się ułożyć.
- To nie jest śmieszne, nie dość, że muszę iść w spódnicy to jeszcze w szpilkach bo nie doszły moje baleriny. 
- nie marudź, śniadanie masz na stole, i jedź, bo się spóźnisz. Po rozpoczęciu, przyjedziemy z tatą, przywieźć twoje rzeczy na stancje. 37 km to za dużo abyś dojeżdżała do szkoły. 
- No wiem wiem, już mi mówiłaś , a co z współlokatorką ? 
- Wprowadziła się tam dwa dni temu. Wygląda na sympatyczną dogadacie się. 
- Mi obojętnie, byle by po sobie sprzątała. dobrze wiesz, że jestem jak tata. Lubię samotność.  
 *** 
Podroż busem i Mpk trwała około godziny. Mama ma racje, dojeżdżanie jest męczące ... 
-Głupie szpilki! - powiedziałam sama do siebie potykając się o nierówny chodnik. 
- Widzę masz podobny problem. - powiedziała rudowłosa dziewczyna poprawiająca pasek od mega wysokich koturn. Wyglądała jak modelka. Tylko była ode mnie niższa. Jasna cera i jej zielono-niebieskie oczy, otoczone dużą ilością lekko wy tuszowanych rzęs, sprawiały, że wyglądała naturalnie. Nie potrzebny był jej żaden makijaż. 
- YY.. Najwyraźniej. Jestem Ro... yyy Weronika, ale mówią mi Roy. 
- Alka. Czemu Roy ? 
- Od 3 roku życia mieszkałam w Londynie tam zaczęli mówić do mnie Roy, tak się przyjęło. Do Polski przeprowadziłam się 2 tyg temu. 
- Wow. Ale masa, pewnie zajebiście mieszkać w Londynie, byłam tam na kilka dni. jechaliśmy przejazdem do Loret de Mare.... Tak właściwie która klasa jesteś ? ja teraz w pierwszej. nawet nie wiem, dlaczego wybrałam sportową.
- Wygląda na to, że będziemy chodzić razem do klasy :)
- To chodźmy szybciej bo się spóźnimy.  - złapała mnie za nadgarstek i ciągnęła do póki na coś nie wpadłam...